Elektronika jachtowa i awaria

 

Żeglarstwo było od zawsze moją wielką pasją. Aby ją realizować musiałem bardzo dużo poświęcić. Na początku wyjeżdżałem na zawody, które bywały bardzo kosztowne. Jednak od czasu do czasu zdobywałem wysokie miejsce i to dodawało mi natchnienia do dalszej walki o podium.

Awaria jachtu na morzu

elektronika jachtowaNiestety pewnego dnia wyjechałem na bardzo trudne regaty do Szczecina. Tam był start oraz meta podróży. Zapowiadało się, że moja podróż na morzu będzie trwała około sześciu miesięcy. Jednak za wszelką cenę chciałem przypłynąć do mety i pokonać własny życiowy rekord. Niestety gdy byłem blisko Kuby okazało się, że mój jacht odmawia mi posłuszeństwa. Na dodatek na horyzoncie zbliżał się okropny sztorm. Nie miałem innego wyjścia i musiałem wezwać pomoc. Pierwsze służby pojawiły się dopiero po trzydziestu minutach. W tamtym czasie walczyłem o każdą minutę przetrwania w obliczu nie okiełznanej matki natury. Nie wiedziałem, że przyroda może być aż tak groźna. Od tamtej pory nigdy nie wszedłem na pokład żadnego statku. Po wizycie u specjalisty okazał się, że zawaliła elektronika jachtowa i sprzęt nadaje się tylko i wyłącznie do naprawy. Ja tam na prawdę nie chciałem mieć z nim już nic wspólnego. Wydawałem w to sporo pieniędzy, a prawie mogłoby coś mi się stać. Uznałem, że warto z tym skończyć dopóki jest jeszcze na to czas. Postanowiłem, że sprzedam jacht i zajmę się czymś innym. Moje życie było dla mnie warte o wiele więcej. Oczywiście jachty były moją wielką pasją. Niestety okazały się niebezpieczne i postanowiłem zająć się czymś innym.

Kto wie, może otworzę własny sklep ze sprzętem motorowodnym ? Nie wiem, jednak warto wykorzystać własne doświadczenie i zgłębianą przez lata wiedzę. Może komuś przydadzą się moje wskazówki i nie będę musiał całkowicie opuszczać tematyki jachtów.